Dzisiaj pobiegałam sobie z Karmelem po lesie. Na szczęście zdążyłam przed burzą, ale pięć minut po powrocie zaczęło padać i musiałam siedzieć w domu. U Karmela zauważyłam, że ma coś z uchem, bo ciągle się drapie i tak przekręca łeb na boki jak by chciał się z wody oczyścić. Wiecie o co chodzi. Trochę się martwię, bo to może być świerzb lub zapalenie ucha...
Nie tylko chorobą psa człowiek żyje, chociaż to jest teraz najważniejsze. Mieliście trzy burze w ciągu jednego dnia? Ja miałam dzisiaj. Dwie takie słabiutkie, ale po południu jak zaczęło nadawać to aż laptopa wyłączyłam. A lało tak, że aż dziadek musiał mi pomóc wyjść z rowerem, bo cała bym była mokra. Ale na szczęście jak wracałam do domu od babci to nikt mnie nie ochlapał. Kulturka kierowców. Tak ładnie ustępowali, że aż mam wyrzuty sumienia, że czasami mówiłam specjalnie złą drogę. Tak jestem zła i Olgierd mi to ciągle powtarza xD
Na dzisiaj to wszystko. Pozdrawiam Was! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz